Co dalej ze spółdzielczością mieszkaniową?

Poseł Jerzy Borowczak był gościem walnego zebrania Stowarzyszenia Zarządców Nieruchomości Spółdzielni Mieszkaniowych. Spółdzielcy gratulując Borowczakowi wyniku wyborczego, jednocześnie zachęcali go do dalszego zainteresowania ich problemami. Przypomnijmy, iż w głównej mierze dzięki posłowi PO nie doszło w ubiegłej kadencji Sejmu do uchwalenia ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej, która w praktyce mogłaby doprowadzić do unicestwienia tej formy działalności.

Przede wszystkim należy wyjaśnić, co dalej ze spółdzielczością – mówili członkowie SZNSM. – Czy ją legalizować i wspierać, czy ją doszczętnie rozwalić?

Chciałbym wierzyć, że nie ma jakichkolwiek przesłanek doktrynalnych, aby zniszczyć spółdzielczość mieszkaniową – mówił prezes SM Orunia, Tadeusz Dorobek. – Przez 10 lat nie dało się bowiem stworzyć normalnych przepisów, abyśmy mogli dalej działać i się rozwijać. Nastąpiło z kolei ogromne przyzwolenie do ataku na spółdzielczość. Od czasu pamiętnego filmu „Piłkarski poker”,  spółdzielnie stały się synonimem zła i korupcji. Oczywiście w naszych szeregach również należy zrobić porządek, ale wpierw należy uporządkować to, co popsuł w naszej sprawie Sejm.

– Padliśmy ofiarą nagonki medialnej – opowiadał prezes SM Chełm, Leszek Majewski. – Teraz musimy walczyć o naprawę naszego wizerunku. Spółdzielczość mieszkaniowa została ukazana, jako nieskuteczny i anachroniczny twór rodem z filmów Barei. Wiadomo, że ludzie są żądni sensacji, więc taki obraz rzeczy kupili. Kiedy mówi się o spółdzielniach, pokazuje się jakieś patologiczne sytuacje, które są rzadkością. Gdy dzwonią do mnie dziennikarze, od razu pytają się o moje zarobki, żeby zrobić z tego sensację. Jakoś nikt nie robi szumu z zarobków prezesów spółek komunalnych, czy spółek skarbu państwa.

Spółdzielczość mieszkaniowa znalazła się na cenzurowanym. Tymczasem nasza forma działalności nie jest jakimś komunistycznym wymysłem, a przykłady z Danii, czy Anglii pokazują, że spółdzielczość mieszkaniowa może się rozwijać i może z powodzeniem funkcjonować. Ta forma organizacji jest najlepszą, szczególnie dla młodych ludzi, których nie stać na zakupienie mieszkania od dewelopera – dodaje prezes SM Rozstaje, Krzysztof Gołaszewski.

Spółdzielcy długo komentowali także zamieszanie przy projekcie ustawy o spółdzielczości, która była przygotowywana w poprzedniej kadencji Sejmu. Projekt autorstwa posłanki Lidii Staroń ostatecznie po wielu poprawkach, powędrował do kosza.

– Jak długo w Sejmie będą zasiadać takie osoby, jak pan Zbonikowski, czy posłanki Staroń i Masłowska, tak długo wisi nad nami groźba kolejnego bubla prawnego. Jak w ogóle można pracować nad projektem ustawy, do której dodaje się ponad 100 poprawek? Coś takiego od razu, jako źle przygotowane, powinno powędrować do kosza.

Jerzy Borowczak odpowiadał na pytania w sali. – Mam nadzieję, że taka sytuacja już się więcej nie powtórzy – mówił. – Kiedy zająłem się spółdzielczością mieszkaniową, zdałem sobie sprawę z tego, że przygotowywane przepisy są dla niej szkodliwe. Dopiero, kiedy udało mi się zastopować ten projekt, otworzyły się oczy niektórych posłów. Zapewniam, że w klubie PO nie ma jakiejkolwiek chęci unicestwienia spółdzielczości.  Nie wiem, jak można było także zignorować społeczny projekt ustawy, z którym stała organizacja zrzeszająca setki tysięcy ludzi. Nie wiem, jak można wyprosić spółdzielców z obrad komisji…? Na pewno nie dopuszczę więcej do takiej sytuacji.

Poruszano także inne problemy spółdzielczości mieszkaniowej. Na tapecie znalazł się również projekt Taniego Budownictwa Czynszowego? – Nie wiemy, po co taki twór – mówią spółdzielcy. – Po co wymyślać nową spółdzielczość, skoro stara ma się dobrze. Mamy wiele osiągnięć i doświadczeń, więc warto to wykorzystać. Nie rozumiemy, dlaczego staliśmy się czarnymi owcami w stadzie.

Inny problem to negatywne nastawienie banków do inwestycji przygotowywanych przez spółdzielców – Banki niemal odwróciły się od nas plecamimówi prezes LWSM Morena, Eugeniusz Głogowski. – Nie mamy możliwości finansowania kolejnych projektów. Chcemy się dalej rozwijać i dalej budować mieszkania. Tutaj również prosimy pana posła o wsparcie.

 

Spółdzielcy przekazali na ręce Jerzego Borowczaka apel stworzenie dobrej i skutecznej ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej, która nie będzie dyskryminowała ich środowiska, oraz życzyli naszemu posłowi skuteczności w reprezentowaniu ich środowiska w Sejmie.

 

STANOWISKO STOWARZYSZENIA ZARZĄDCÓW NIERUCHOMOŚCI SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWYCH W SOPOCIE W SPRAWIE UCHWALENIA NOWEJ USTAWY O SPÓŁDZIELNIACH

Stowarzyszenie Zarządców Nieruchomości Spółdzielni Mieszkaniowych w Sopocie reprezentujące licencjonowanych zarządców nieruchomości, realizując cele określone w swoim Statucie polegające między innymi na opiniowaniu nowelizacji unormowań prawnych dotyczących gospodarki zasobami mieszkaniowymi oraz zarządzania nieruchomościami, przedstawia stanowisko dotyczące uchwalenia nowej ustawy o spółdzielniach.

Powszechna i jednomyślna jest wiedza zarządców nieruchomości spółdzielczych, że podejmowane przez ostatnie kilkanaście lat próby unormowania spółdzielczej gospodarki mieszkaniowej w nowych warunkach ustrojowych, nie dały zadowalających efektów.

Uchwalona 15 grudnia 2000r. ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych – jako wyodrębniona część dotychczas obowiązującego Prawa Spółdzielczego, była wielokrotnie nowelizowana; czterokrotnie w formie wielkich zmian, prawie dziesięciokrotnie ingerował Trybunał Konstytucyjny, również Rzecznik Praw Obywatelskich zgłaszał swoje zastrzeżenia, a środowisko spółdzielcze nie zaakceptowało wielu z nowych rozwiązań, również tych z 14 czerwca 2007r.

Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych jest przedmiotem nieustannych zastrzeżeń a także sporów sądowych. Również nasze Stowarzyszenie w marcu 2007r. wyraziło swój sprzeciw do projektu uchwalonej 3 miesiące później ustawy, ustawy fatalnej w skutkach. W obszernym liście zaadresowanym do posłów i władz państwowych podnosiliśmy potrzebę odstąpienia od projektów złych rozwiązań. Późniejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego potwierdził słuszność naszych zastrzeżeń a kolejna nowelizacja ustawy z 18.12.2009r. pokazała jak można lekceważąco odnosić się do obowiązku stanowienia dobrego prawa. Rzecz niepojęta w państwie prawnym.

Dotychczasowe doświadczenia z lekceważeniem opinii i stanowiska głównego nurtu reprezentującego środowisko spółdzielcze wskazują na stanowienie prawa niespójnego, antagonizującego, czy wręcz anarchizującego środowisko 3,5 mln członków spółdzielni mieszkaniowych i prawie 11 mln obywateli.

Przełomem w podejściu do spraw spółdzielczych było odrzucenie przez Sejm w lipcu-wrześniu 2011r. kolejnych rozwiązań – również niekorzystnych dla spółdzielców. Oby ten przełom był zapowiedzią trwałej zmiany w podejściu do spraw spółdzielczych.

Członkowie Stowarzyszenia oczekują rozwiązań prawnych, które pozwolą skupić się na realizacji interesów zarządzanych nieruchomości, w zgodzie z obowiązującą konstytucją, a w szczególności:

  1. Uchwalenia ustawy o spółdzielniach jako jednej ustawy regulującej sprawy ogólne jednolicie dla wszystkich branż spółdzielców
  2. Przywrócenia możliwości ustanawiania spółdzielczych własnościowych praw do lokali
  3. Przywrócenia możliwości działania Zebrania Przedstawicieli Członków
  4. Likwidacji ograniczenia kadencji Rady Nadzorczej do 3 lat i pełnienia mandatu do dwóch kadencji
  5. Objęcia spółdzielni mieszkaniowych zasadami płatności podatku dochodowego od całej działalności a nie tylko jej części dotyczącej wynajmu, dzierżawy itp.

 

To główne postulaty z katalogu problemów spółdzielczości mieszkaniowej. Projekt ustawy o spółdzielniach winien być opracowany przez środowisko spółdzielcze i uchwalany przy wyraźnym udziale przedstawicieli tego środowiska

 

Gdańsk, 8 grudnia 2011r.

Zarząd Pomorskiego Stowarzyszenia

Zarządców Nieruchomości

Spółdzielni Mieszkaniowych