Bogdan Borusewicz i Jerzy Borowczak pod obstrzałem pytań na spotkaniu koła PO Przymorze-Zaspa

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz i poseł Jerzy Borowczak byli gośćmi spotkania zorganizowanego przez koło PO Przymorze-Zaspa. Spotkanie w kameralnym gronie było niezmiernie ciekawe, a bohaterowie wieczoru udzielali wyczerpujących odpowiedzi na zadawane z Sali pytania. Dodać trzeba, że widownia mocno przeegzaminowała kandydatów na parlamentarzystów kolejnej kadencji.

Najważniejszy bój musimy stoczyć o frekwencję – przestrzegał Bogdan Borusewicz. – Przy niskiej frekwencji, różnica pomiędzy PiS i PO będzie się zmniejszać. Mało tego, jeśli uczestnictwo w wyborach będzie marne, może dać to sukces naszym oponentom.

Z sali padło między innymi pytanie o przyszłą koalicję Platformy Obywatelskiej – czy możliwy jest sojusz z SLD?

Niedawno oglądałem film „Czarny Czwartek”, który utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że jakiekolwiek układy z lewicą są niemożliwe – mówił Jerzy Borowczak. – Ja zawsze będę przeciw. Dla mnie SLD nie jest żadnym partnerem do przyszłego rządzenia.

Innego zdania niż Borowczak był jednak  marszałek Borusewicz – Nigdy nie mów nigdy. Polityk musi myśleć przede wszystkim o przyszłości, a nie o przeszłości. Życie pisze różne scenariusze. Najważniejsze jest sformułowanie rządu.

Parlamentarzyści skomentowali również zaskakujące sukcesy sondażowe partii Palikota.

Palikot opiera swój sukces na antyklerykalizmie – mówił Jerzy Borowczak. – Mimo, iż sam jestem bardzo krytyczny wobec kościoła, o czym świadczył mój niedawny konflikt z arcybiskupem Głodziem, to jednak Palikot przekracza wszelkie granice. Może one i mają zwolenników, ale na dłuższą metę nic trwałego na tym nie zbuduje.

Ruch Palikota, jeśli znajdzie się w Sejmie, szybko się rozpadnie – prognozuje Borusewicz. – Pamiętam kiedyś taką Polską Partię Przyjaciół Piwa. Partia Palikota podzieli jej los. Część  jej ewentualnych posłów zapewne wstąpi do klubu PO, część do lewicy. Najgorsze jednak, że do Sejmu może na tej niespodziewanej modzie na Palikota wejść wielu przypadkowych ludzi, których nikt nie zna – nawet sam lider partii.

O przyszłe losy ustawy o spółdzielczości mieszkaniowej dopytywał się przewodniczący Rady Nadzorczej PSM Przymorze, Wojciech Ziętkiewicz.

– Jeśli wyborcy mi zaufają, chciałbym zakończyć ten temat – deklarował poseł Borowczak – Nie można dopuścić do takiego bałaganu, jaki powstał przy okazji tej ustawy w mijającej kadencji. Mam ogromne wsparcie trójmiejskich spółdzielców, więc o stronę merytoryczną jestem spokojny.

Jurek wykazał się przy obalaniu tej ustawy ogromną rozwagą – komplementował Borowczaka, Bogdan Borusewicz. – Projekt autorstwa Lidii Staroń był bublem prawnym. Późno zdaliśmy sobie z tego sprawę, bo zaufaliśmy naszej klubowej koleżance. Cóż, czasami nasze zaufanie wystawione zostaje na szwank. Nie wiem, czy projekt tej ustawy miał być zemstą na kimś, czy też był jakąś grą interesów. Dobrze się stało, że interwencja Jurka Borowczaka dała temu kres. Cieszę się, że mój kolega wyraża chęć stworzenia nowych przepisów. Na pewno nie widzę możliwości, aby dalej pracowała nad tym posłanka Staroń.

Pytań z sali padało znacznie więcej. Bohaterowie wieczoru opowiadali między innymi o planach wobec Grupy Lotos, o sytuacji w Stoczni Gdańskiej, a także o polskiej polityce zagranicznej.

Najważniejsze, że nikt nie pytał nas o historię – zakończył Bogdan Borusewicz. – Gdziekolwiek ja, albo Jurek Borowczak pojawiamy się na spotkaniach, zaraz padają pytania o Solidarność, podziemie i konspirację. Cieszę się, że tym razem nam darowaliście.