Rozwój szkół zawodowych i rzemiosła jest kluczowy dla polskiej gospodarki

Rozmowa z posłem Jerzym Borowczakiem – posłem Platformy Obywatelskiej.

W wielu debatach publicznych pojawia się temat zaległości podatkowych, zatorów płatniczych między kontrahentami i częstych problemów z płynnością finansową naszych firm. Czy zrezygnowanie z memoriałowej metody odprowadzania podatków na rzecz kasowej nie byłoby krokiem w kierunku rozwiązania tych problemów?

Z pewnością byłoby to dobrym krokiem. Wielokrotnie przedsiębiorca wykonujący usługę lub dostarczający produkt ma problem : wystawił fakturę – musi odprowadzić podatek. Nikogo nie interesuje, że faktura nie została opłacona. Staje więc przed dylematem, czy  oddać daninę fiskusowi , czy wypłacić wynagrodzenie pracownikom. Tymczasem kontrahent, który nie zapłacił ma koszty na fakturze, mimo, że ich nie poniósł.

– Czy więc rozliczenie podatków w chwili uregulowania należności nie byłoby bardziej sprawiedliwe i efektywne?

– Bez wątpienia tak. Z pewnością miałoby to duży wpływ na skrócenie terminów płatności. Dotyczy to zwłaszcza dużych kontrahentów, wykorzystujących swoją sytuację na rynku. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to postulat 99% przedsiębiorców w naszym kraju.

– Kolejnym nurtującym nas problemem jest szkolnictwo zawodowe.

– To jest bardzo ważny problem, którego nie wolno nam lekceważyć. Mam wiele sygnałów od rzemieślników i pracodawców, którzy biją na alarm w tej kwestii. Problemów jest wiele. Nie można biernie patrzeć na coraz większą liczbę likwidowanych zakładów rzemieślniczych, sklepów spożywczych i likwidację szkolnictwa zawodowego. Bez wsparcia rządu, bez programu rozwoju szkolnictwa zawodowego i bez jakiejś sensownej koncepcji zabezpieczenia miejsc pracy w istniejących zakładach produkcyjnych, będziemy obserwować upadek polskiego rzemiosła. Nie możemy dopuścić do tego, aby międzynarodowe korporacje, wspierane przez rządy własnych państw, doprowadziły swoją zakulisową polityką do zawładnięcia polskiej gospodarki.

– Nasi zachodni sąsiedzi mają przygotowane specjalne programy aktywizacji zawodowej młodych i szkolnictwa zawodowego.

– Właśnie! Dlatego nie dziwmy się, że nasi sąsiedzi kuszą polską młodzież. Niemieckie Izby Rzemiosła, wspierane rządowymi dotacjami, proponują polskim uczniom gimnazjum naukę zawodu, języka i gwarancję przyszłej pracy w tym kraju. Warunki są kuszące, bo stypendia są 10-krotnie wyższe niż całkowita dotacja MEN, jaką otrzymują polskie szkoły… Masowy odpływ młodej, wyszkolonej w Polsce kadry, to najgorsze z możliwych rozwiązań. Większość z tych młodych ludzi nigdy wróci do Polski.

– Jak więc temu zaradzić?

– Ostatnie decyzje o wstrzymaniu dofinansowania do praktycznej nauki zawodu, brak reformy szkolnictwa zawodowego, brak przejrzystych reguł działalności gospodarczej, zbyt sformalizowany dostęp do środków unijnych – to wszystko uniemożliwia rozwój wszystkich sfer polskiego rzemiosła. To jednocześnie „woda na młyn” zagranicznych inwestorów, którzy jako jedyni korzystają na upadku naszych rodzimych firm, otrzymując często nawet od polskiego rządu ulgi i preferencje, nieosiągalne dla nas, Polaków. To trzeba natychmiast zmienić, jeśli nie chcemy obudzić się z ręką w nocniku! Nie ukrywam, że jest to jedna z rzeczy, którą chciałbym się zająć w przyszłej kadencji Sejmu, o ile dane mi będzie w nim zasiadać. Ogarnia mnie bowiem prawdziwe przerażenie, widząc, co się dzieje. Działania, o których mówię muszą zostać podjęte, wymagają natychmiastowych reakcji i decyzji. Marazm polskich urzędów nie gwarantuje nawet zatrzymania niemieckich akcji propagandowych.