Podziękowania od trójmiejskich spółdzielców

W siedzibie Patronackiej Spółdzielni Mieszkaniowej odbyło się kolejne spotkanie posła Jerzego Borowczaka z przedstawicielami trójmiejskich spółdzielni. Tym razem była to okazja do podziękowania Borowczakowi za uratowanie spółdzielczości mieszkaniowej. Gdański poseł stoczył w Sejmie iście heroiczny bój o odrzucenie niekorzystnej dla tej formy własności przepisów. Na szczęście misja zakończyła się sukcesem i projekt ustawy, autorstwa posłanki Lidii Staroń powędrował do kosza.

– Jan Tomaszewski w 1973 roku zatrzymał Anglię, a Jerzy Borowczak w 2011 zatrzymał antyspółdzielczą nawałnicę – komplementował posła, Tadeusz Dobek, prezes zarządu SM Orunia. -Panie pośle, jest pan prawdziwym mężem opatrznościowym spółdzielczości.

– Zaufaliśmy posłowi Borowczakowi i cieszymy się niezmiernie, że pan poseł pomógł nam w tej nierównej walce – mówi prezes zarządu PSM Przymorze, Adolf Zackiewicz. – Wiemy, jak wielką batalię pan stoczył i tym bardziej doceniamy pańskie starania. Niewiele zabrakło, abyśmy niedługo wszyscy obudzili się we wspólnotach mieszkaniowych. Wówczas mieszkańcy naszych osiedli, pytaliby, kto do tego dopuścił i dlaczego nikt ich nie pytał o zdanie? Dziękuję panu w imieniu spółdzielców z Przymorza.

– Pani Lidia Staroń stała się symbolem wrogości do spółdzielni – mówi Tadeusz Dobek. – Nie wiemy, co jest tego powodem. Wielu z nas to doświadczeni spółdzielcy, którzy znają tę formę działalności od podszewki. Gdybyśmy byli nieuczciwi i nieudolni, jak nas przedstawiają w mediach, nikt z nas przez taki długi okres nie kierowałby spółdzielnią.

Poseł Borowczak nie krył radości z takiego przyjęcia przez spółdzielców: – Jestem człowiekiem, który nie szuka problemów do rozwiązania, tylko czeka na ludzi z problemami. Tacy, właśnie spółdzielcy, zainteresowali mnie swoimi kłopotami. Uznałem, że mają rację i dzieje się ewidentna niesprawiedliwość, więc zdecydowałem się interweniować – mówi Jerzy Borowczak. – Przyznam, że nie było to łatwe zadanie, bo w klubie PO istniała duża presja na zakończenie prac nad tą ustawą. Na szczęście udało mi się odwieść kilku kolegów od tej decyzji i ostatecznie udało się wyjść z tej batalii zwycięsko.

– Pan poseł na czerwcowym spotkaniu z nami powiedział, że dobrzy spółdzielcy muszą spać spokojnie – mówi Marian Banacki. – My śpimy spokojnie, ale chcemy jeszcze pracować spokojnie. Potrzebne są nowe przepisy dotyczące spółdzielczości mieszkaniowej, ale nie napisane na kolanie, lub na polityczne zamówienie. Konieczne są regulacje, które pomogą zarówno lokatorom, jak i spółdzielniom. Życzymy wszyscy, aby wyszedł pan zwycięsko z wyborów do nowego Sejmu. Przyjęliśmy zasadę, że popieramy żadnej partii politycznej. Jednak możemy popierać ludzi i właśnie pana nasze środowisko popiera i życzy panu wygranej.

– Dziękuję za tak miłe słowa. Bardzo cenię sobie państwa wsparcie. Jeśli ponownie dostanę się do Sejmu chciałbym zająć się tą nieszczęsną ustawą i przy wsparciu spółdzielców doprowadzić do jej stworzenia. Dalej deklaruję wam daleko idącą pomoc i to, że tym razem spółdzielcy będą mogli do skutku się wypowiedzieć. Nikt już waszego zdania nie będzie ignorować – zakończył Jerzy Borowczak.