Mimo, że z górą 3 dekad jestem gdańszczaninem, to słowa rzecznika PiS mnie również dotknęły. Ja również 30 lat temu przyjechałem do miasta.

Polski chłop żywi i broni

Ostatnie wypowiedzi posła PiS na temat reprezentantów wsi w polskim parlamencie były prawdziwym szokiem dla opinii publicznej, ale nie prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który wziął w obronę swojego rzecznika. Ile trzeba mieć w sobie nienawiści i uprzedzeń do drugiego człowieka aby w taki sposób mówić o posłach Polskiego Stronnictwa Ludowego? PSL, jako reprezentanci  wsi, od ponad 100 lat zasiadają w polskim parlamencie, a wielu przywódców tej partii, jak Wincenty Witos i Stanisław Mikołajczak zapisało się złotymi zgłoskami w historii państwa polskiego.

Obrażając reprezentantów polskiej wsi, poseł PiS obraził wszystkich rolników. Zastanawiam się jak teraz czują się posłowie PiS-u wywodzący się ze wsi  – prowadzący gospodarstwa rolne – Krzysztof Tołwiński i Wojciech Szczęsny-Zarzycki i jak zmieniło się ich rozumowanie po przyjeździe do Warszawy. Czy jest tak, jak mówił poseł Hofman, że kompletnie im odbiło? Przecież byli członkami PSL a teraz są w PiS. Cała strategia kompanii PiS polega na obrażaniu konkurentów. A to dlatego że prezes Kaczyński  przez ostatnie 4 lata niczym innym się nie zajmował. Każde jego wystąpienie, choćby to z konwencji wyborczej we Wrocławiu, poświęcone jest atakowaniu w kłamliwy sposób Platformy Obywatelskiej. Mimo przegranych spraw sądowych, nadal brnie w swoim zacietrzewieniu. Po ostatnim niekorzystnym wyroku dla jego ugrupowania, oświadczył że jeśli on zostanie premierem to zmieni wszystkie sądy… Ale do tych bredni prezesa Kaczyńskiego jak i mowy pana z Białegostoku, Krzysztofa Kononowicza, że „nie będzie niczego”, dawno się już przyzwyczailiśmy.

Mimo, że z górą 3 dekad jestem gdańszczaninem, to słowa rzecznika PiS mnie również dotknęły. Ja również 30 lat temu przyjechałem do miasta. Wstąpiłem do organizacji niepodległościowej wolnych związków zawodowych i 14 sierpnia wraz z innym chłopakiem z kaszubskiej wsi – Ludwikiem Prądzyńskim rozpoczęliśmy strajk w Stoczni Gdańskiej, upominając się o wolność i niepodległość naszej ojczyzny. Cóż, wedle słów posła Hofmana – przyjechali chłopaki ze wsi i im odbiło. Pamiętam takie zdarzenie podczas mojej służby w polskich siłach zbrojnych na Synaju. Mieliśmy kaprala, który dokuczał nam, żołnierzom ze wsi. Pewnego dnia jeden z nas nie wytrzymał i powiedział do kaprala Pudełki: „ojciec zrobił cie na próbę i zapomniał udusić”. I od tej pory nasz kapral zrozumiał co to jest obrażanie i jak boli.